niedziela, 13 maja 2012

„Świat mnie wabił” - Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie.

To jest muzeum, którego nie mogłam pominąć będąc w okolicach Poznania. Miejsce przesiąknięte aurą podróży i literaturą. Mieści się ono w domu podróżnika i pisarza, a prowadzone jest przez jego rodzinę. Stwarza to rzadką możliwość rozmowy z bliskimi Arkadego Fiedlera.

Na parterze w kilku pomieszczeniach zgromadzono liczne pamiątki: statuetki, obrazy, maski, totemy, motyle i zdjęcia. Eksponatów jest tak dużo, że trzeba długo i uważnie je oglądać, a jestem pewna, że podczas kolejnej wizyty zauważy się coś nowego.

Wokół domu w ogrodzie znajduje się kilkanaście ciekawych replik: np. posąg z Wyspy Wielkanocnej, Kalendarz Azteków w kształcie koła, głowa olmecka z Meksyku, posąg Buddy, statek Kolumba Santa Maria, Piramida egipska i wiele innych. 

Muzeum jest naprawdę bardzo ciekawe, uważam nawet, że wręcz atrakcyjne i jeśli jeszcze nie byliście w nim, a będziecie w okolicach Poznania, to nie zapomnijcie o Puszczykowie.
My zwiedzaliśmy je indywidualnie, ale była akurat grupa z przewodnikiem i przyznam się, że trochę podsłuchiwałam, co opowiadał i jedno stwierdzenie bardzo mi się spodobało, a mianowicie brzmiało to mniej więcej tak:  Zamiłowanie do podróży, przyrody, ludzi i ciekawość świata wzbudził w Arkadym jego ojciec. Często wędrowali po okolicy, polnymi dróżkami, obserwowali przyrodę i zobaczcie Państwo, jak to jest: „czasem właśnie taka zwykła, niewielka ścieżka może wyprowadzić człowieka w świat” - ładne stwierdzenie, prawda? I tak właśnie było w przypadku Arkadego. 

Po odwiedzeniu tego miejsca zaczęłam się zastanawiać czy są jeszcze podobne muzea podróżników w Polsce. Znam jeszcze tylko jedno w Toruniu. Nawet nazywa się Muzeum Podróżników, a zgromadzone są tam pamiątki z podróży Toniego Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Też miałam już przyjemność je odwiedzić.
I jakoś więcej takich muzeów nie znam, być może o nich nie wiem.

Mam prośbę :-)
Jeśli ktoś wie, gdzie jeszcze są takie miejsca, napiszcie. Może w Waszej okolicy są muzea związane z podróżami ogólnie lub z jakąś konkretną osobą, która była ciekawa świata i zgromadziła pamiątki ze swoich wojaży. A może gdzieś podczas Waszych wędrówek natknęliście się na takie muzeum.
Będę wdzięczna za informacje.

poniedziałek, 7 maja 2012

Majówka

W weekend majowy w ogóle nie ciągnie mnie do Azji... Cieszę się naszą polską wiosną, świeżą zielenią i stokrotkami w trawie. Uwielbiam kwitnące magnolie i jabłonie. W weekend majowy podróżuję po Polsce, czasem po Europie. Zwiedzam zamki, pałace, klasztory i z wielką przyjemnością spaceruję po parkach i ogrodach. Zawsze znajdzie się też jakieś ciekawe muzeum. Tegoroczny długi weekend rozpieszczał nas piękną pogodą, aż żal było siedzieć w domu. My rozpoczęliśmy naszą wędrówkę od Wolsztyna. W tym niewielkim, ale przyjemnym miasteczku, co roku o tej porze odbywa się Parada Parowozów – nie lada gratka dla miłośników lokomotyw parowych. Oprócz prezentacji pięknych i dostojnych parowozów można też odbyć przejażdżkę pociągiem retro lub nawet w kabinie maszynisty. Wieczorem tłumy ludzi oglądają widowisko światło, para i dźwięk. Kolejne dni spędziliśmy zwiedzając od wczesnych godzin rannych urocze zakątki Wielkopolski. Najpierw odwiedziliśmy pałac w Rogalinie z pięknym ogrodem w stylu francuskim. W środku zwiedza się tylko jedno skrzydło, więc jest tego niewiele, ale ten niedosyt zrekompensowała nam galeria obrazów w dawnej oranżerii i spacer zielonymi alejkami w ciszy poranka.


Zamek w Kórniku zwiedzaliśmy już w tłumie innych turystów, jest on chyba bardziej popularny i chętniej odwiedzany niż Rogalin. Budynek w stylu neogotyckim, niewielki z przechadzającą się od czasu do czasu Białą Damą. Wnętrza pięknie urządzone i przytulne. Za fotografowanie wnętrz niestety jest dodatkowa opłata i też niestety trzeba kupić kolejny bilet do parku otaczającego zamek do tzw. Arboretum. Park jest w stylu angielskim i jeszcze udało się nam zobaczyć piękne magnolie, bo zaczynały już przekwitać i gubić płatki.


Na krótko, ale jednak zaglądnęliśmy do pałacu w Będlewie. Podobały nam się wnętrza na parterze, w których mieści się restauracja. Mieliśmy nawet ochotę zjeść tam obiad, jednak po 25 minutach oczekiwania na kartę dań zrezygnowaliśmy.


Dotarliśmy też do muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie. Niewielki dworek z licznymi pamiątkami przywiezionymi z podróży i ze zdjęciami tego pisarza i podróżnika.